
Znalazłeś w antykwariacie pięknie wydaną, ale mocno wysuszoną książkę w skórzanej oprawie? A może rodzinna Biblia zaczyna tracić swój dawny blask i zastanawiasz się, jak przywrócić jej świetność? Pierwszą myślą wielu miłośników starych ksiąg jest sięgnięcie po to, co akurat mają w szafce: pastę do butów, czysty wosk pszczeli albo natłuszczający olej. Niestety, to prosta droga do zniszczenia oprawy.
Skóra na oprawach książek wymaga zupełnie innego traktowania niż skórzana kurtka, siodło czy zimowe buty. W tym artykule podpowiadamy, dlaczego popularne domowe środki mogą zaszkodzić Twojej biblioteczce i wyjaśniamy, jak mądrze dobrać odpowiedni preparat, by starodruki odzyskały dawny urok bez ryzyka uszkodzeń.
Aby zrozumieć, jak dbać o starą okładkę, musimy najpierw przyjrzeć się samej skórze. W introligatorstwie wykorzystuje się skóry znacznie cieńsze i delikatniejsze niż w przemyśle obuwniczym. Co więcej, dawne techniki garbowania sprawiają, że skóra na książkach bardzo gwałtownie reaguje na wszelkie domowe „kuracje”.
Do najczęstszych błędów i uszkodzeń należą:
Dlatego w opiece nad domowym archiwum szukamy zawsze preparatów bardzo delikatnych, pozbawionych silikonu, agresywnych rozpuszczalników i sztucznych barwników.
W domowych przepisach na renowację często pojawiają się dwa magiczne składniki: wosk pszczeli oraz lanolina. Choć oba są w pełni naturalne, stosowanie ich w „czystej” postaci to duże ryzyko.
Wosk doskonale chroni przed wilgocią i nadaje skórzanym oprawom ten pożądany, satynowy połysk bez uczucia lepkości. Jednak nakładanie czystego wosku na cienką okładkę jest bardzo trudne. Niezwykle łatwo przesadzić z ilością, tworząc twardą, skorupiastą warstwę. Z czasem taka powłoka usztywnia najdelikatniejsze miejsce książki – jej grzbiet, co drastycznie przyspieszając pękanie przy przeglądaniu stron.
Lanolina to owczy tłuszcz o woskowatej strukturze. Jej właściwości nawilżające i zmiękczające są nie do przecenienia. Niestety, nakładana samodzielnie jest stanowczo zbyt ciężka i intensywna dla cienkich okładek introligatorskich. Czysta lanolina może błyskawicznie przetłuścić skórę, prowadząc do powstania nieodwracalnych fal i ciemnych plam. W skrajnych przypadkach olej może przeniknąć bezpośrednio na papier, niszcząc treść książki.
Zamiast eksperymentować z półproduktami, do domowej renowacji najlepiej wykorzystać specjalistyczny balsam. To bezpieczna, gotowa mieszanka, w której znajdziesz zarówno wosk pszczeli (dla ochrony i połysku), jak i lanolinę oraz naturalne oleje (dla nawilżenia i zmiękczenia), ale w idealnie zbalansowanych, lekkich proporcjach.
Dobry balsam regeneruje i odnawia kolor skóry, pozostawiając pory otwarte, dzięki czemu oprawa może „oddychać”. Wybierając środek do swojej kolekcji, szukaj produktów opisanych jako dedykowane „do skór gładkich” lub „do wyrobów skórzanych”, upewniając się, że nie mają w składzie barwników ani chemicznych rozpuszczalników. Unikaj z kolei preparatów typu „heavy duty” (do siodeł czy obuwia trekkingowego) – są one zdecydowanie za mocne dla starych ksiąg.
Pielęgnacja skóry nie jest trudna, jeśli zastosujesz się do prostej, bezpiecznej zasady: „mniej znaczy więcej”.
Jak często powtarzać ten zabieg? W domowej, chronionej przed ostrym słońcem biblioteczce, wystarczy to zrobić raz na kilka lat. Częstsze nawilżanie jest konieczne tylko wtedy, gdy książki stoją w wyjątkowo suchym lub mocno nasłonecznionym pomieszczeniu.
Do bezpiecznego dbania o okładki introligatorskie nie potrzebujesz skomplikowanych narzędzi chemicznych. W Twoim domowym zestawie powinny znaleźć się:
